|

Niedotykalni

Indie to jeden z najbardziej zróżnicowanych krajów świata.
Zamieszkuje go około miliarda ludzi, którzy mówią 1500 językami i dialektami. Obok hinduizmu reprezentowane są tu wszystkie główne religie świata: islam, chrześcijaństwo i buddyzm. Sam hinduizm trudno nazwać spójnym systemem wierzeń skoro w hinduskim panteonie znajduje się około 330 milionów bóstw. Wystarczy powiedzieć, że taka ogromna różnorodność religijna jest częstym powodem konfliktów, a wyznawcy religii mniejszościowych stali się w ostatnich latach ofiarami prześladowań.
 Indie szczycą się tytułem największej demokracji świata
i rzeczywiście, zarówno ustrój polityczny, jak i liczba ludności uzasadniają ten tytuł. Trzeba także wskazać na konkretne osiągnięcia społeczne, trudne wyzwalanie się ze skutków epoki kolonialnej (jedną ze stale jątrzących się ran jest konflikt w Kaszmirze), czy aktywność na arenie międzynarodowej. Na Indiach ciąży jednak niezwykle trudna do usunięcia spuścizna historyczna, zakorzeniona w trwającej kilka tysięcy lat tradycji. Jest to system kastowy. Formalnie zniesiony w 1956 roku, nadal funkcjonuje i jest źródłem wielu konfliktów społecznych. System kastowy skuteczniej dzieli ludzi niż różnice religijne. Rodzina Samala Manasi, chrześcijańskiego misjonarza i pastora pracującego w indyjskim stanie Tamil Nadu była w stanie wybaczyć mu wiarę w Jezusa i działalność misyjną. Kiedy jednak oznajmił on zamiar poślubienia "niedotykalnej" kobiety, jego rodzony brat pobił go publicznie na środku wsi. (czytaj)
 Pierwszy europejski opis niezwykle zróżnicowanej etnicznie ludności subkontynentu indyjskiego jest dziełem Portugalczyków,
którzy pojawili się tu w XVI w. Oni też użyli terminów "kasta" i "plemię", aby tę różnorodność usystematyzować. Jakkolwiek ten podział budzi kontrowersje, to jednak oba terminy są powszechnie używane (G.N. Devy, Rethinking tribals, The Hindu Folio, 16-06-2000). Mówiąc w uproszczeniu, mieszkańców miast i wsi, czyli ludzi żyjących w głównym nurcie lokalnej cywilizacji, zaliczono do systemu kastowego. Do kategorii "plemiona" wrzucono liczne i różnorodne grupy etniczne zamieszkujące tereny trudno dostępne (lasy i góry). Członkowie "plemion" stanowią obecnie 7% populacji Indii -- są to "Adivasi".
 Okoliczności narodzin systemu kastowego są spowite mrokami historii.
Przypuszcza się, że został on ukształtowany przez klasę kapłańską (braminów) cywilizacji Indusu w celu zapewnienia im władzy. Ten pierwotny system został prawdopodobnie rozwinięty przez Ariów, których najazdy na początku II tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa pogrzebały, tę już i tak chylącą się ku upadkowi starożytną cywilizację. Ariowie uważali się za ludzi lepszego gatunku od ludności tubylczej. Na system kastowy składają się cztery klasy społeczne (nazwy w pisowni angielskiej): brahmini -- kapłani, kshatriya'si -- żołnierze i administratorzy, vaisya'si -- rzemieślnicy i kupcy oraz sudra'si -- rolnicy. Mówi się, że te cztery klasy pochodzą kolejno z ust Brahmy, z jego ramion, ud i stóp. Jak można się zatem domyślić, ich pochodzenie wyznacza też i ich obecne położenie. W takiej sytuacji nie do pozazdroszczenia jest zatem los piątej grupy społecznej, czyli "niedotykalnych", których sytuacja jest o tyle skomplikowana, że żyją jednocześnie pod wpływem systemu kastowego i poza nim. Członkowie tej grupy wolą, by mówiono o nich Dalitowie, co oznacza uciskani bądź poniewierani. (czytaj). Stanową oni znaczną, bo liczącą według różnych szacunków od 260 do 300 milionów ludzi część populacji Indii.
 Zobaczmy jak na swoją przeszłość patrzą "plemiona",
co pozwoli nam trochę lepiej zrozumieć dzisiejsze podziały. "Byliśmy tu zanim powstały Mohendżo-Daro i Harappa [...]. Czasami handlowaliśmy z miastami Indusu, ale pozostawaliśmy wolni; oni nigdy nas nie podbijali, ani nawet nie próbowali tego robić. [...] Byliśmy tu zanim Ariowie przybyli na swoich rydwanach, pokonując górskie przełęcze. Mogli oni zniszczyć zapory, zalewając równiny i niszcząc pozostałości induskich miast, ale nie mogli nas zniszczyć. [...] Nazywali nas Rakshasami, palili lasy, by nas zniszczyć i zwolnić ziemię w celu założenia rolniczego społeczeństwa, napiętnowanego hierarchią kastową. [...] Podczas gdy cywilizacja Indusu została zniszczona, a jej pozostałości zostały wchłonięte i złożyły się na podwaliny cywilizacji indyjskiej, nasza kultura nie umarła. Prawdą jest, że niektórzy z nas zostali podbici i przekształcili się w przywiązanych do ziemi rolników lub dali się zwabić przebiegłemu religijnie i kwitnącemu społeczeństwu wiejskiemu. Stali się oni ... Dalitami tego społeczeństwa, rolnikami, rzemieślnikami, pracownikami [...]. My którzy się przeciwstawiliśmy [...], którzy pozostaliśmy na zewnątrz, którzy postaliśmy wolni -- jesteśmy dzisiejszymi Adivasi." (Gail Omvedt, Call us Adivasis, please, The Hindu Folio, 16-06-2000).
 Dalitowie, żyjący na samym dnie społeczeństwa kastowego,
byli i są obiektem pogardy, wykonują najgorsze prace, są dyskryminowani przy dostępie do pomocy humanitarnej. Mają zamknięty dostęp do świątyń, z których korzystają członkowie wyższych kast. Odmawiano im prawa do wykształcenia. Nie mogą czerpać wody z publicznych studni w swoich miejscowościach. A przede wszystkim są, jak sami mówią, obiektami prześladowań i ludobójstwa. Różne dane dotyczące tych prześladowań można znaleźć m.in. na witrynie dalitstan.org/holocaust/. Na tym miejscu można tylko wspomnieć, że od momentu ustanowienia niepodległości Indii w 1947 roku zginęło w różnych aktach przemocy około miliona Dalitów.
 Nic więc dziwnego, że Dalitowie coraz silniej domagają się zmiany tego stanu rzeczy.
Ich przywódcy uważają, że tylko zmiana religii uwolni ich z zależności systemu kastowego. Od kilku miesięcy nadchodzą wiadomości, że Dalitowie zaczynają, za namową swych przywódców, podejmować konkretne kroki w tym kierunku. W artykule Wolność dla Dalitów publikujemy niezwykłą wiadomość, jaką otrzymaliśmy od K.P. Yohannana, przewodniczącego organizacji misyjnej Gospel for Asia.
 Pierwszą rzeczą, którą możemy zrobić w tej sytuacji,
to prosić Boga o nowych pracowników w Indiach, ewangelistów i pasterzy, którzy pójdą do potrzebujących. Módlmy się też o to, by Bóg w potężny sposób objawiał Dalitom Jezusa, który nie tylko troszczy się o ich los na ziemi, ale ratuje przed wiecznym potępieniem. Nie chodzi przecież o to, by ci ludzie przyjmowali chrześcijaństwo jako religię, dzięki której poprawią swój byt na ziemi, ale by szczerze nawrócili się do Boga.
 Sytuacja w Indiach jest trudna.
Pierwszym odruchem niektórych przywódców Kościoła w Indiach była odpowiedź: "nie" na prośbę Dalitów. W ostatnich latach ekstremiści hinduscy prześladują chrześcijan, mordując w wielu wypadkach ewangelistów i pasterzy. Istnieje obawa, że intensywna ewangelizacja prowadzona wśród Dalitów może zakończyć się krwawą łaźnią. K.P. Yohannan o tym nie pisze, ale chrześcijańscy przywódcy, którzy odpowiedzieli pozytywnie na wezwanie Dalitów, czynią to ze świadomością, że ryzykują swoim życiem. Módlmy się zatem o ochronę dla nich i o to, by władze w Indiach zdecydowanie przeciwstawiały się aktom przemocy religijnej.
 17.10.2001 -- Marek Tańczyk, Wiatr
|