Strona domowa Komentarze - katalog Poprzednia

 
Życie, dom i zupa, czyli
Ruch domowego kościoła w Danii


Powierzchnia Danii jest w przybliżeniu równa powierzchni naszych obu województw pomorskich. Ludność Danii liczy 5,3 mln, z tego jedna czwarta to mieszkańcy Kopenhagi. Choć 93% Duńczyków uznaje się nadal za chrześcijan (91% Luteranie, 2% pozostałe wyznania), społeczeństwo duńskie jest zupełnie świeckie. Z chrześcijaństwa został tam chrzest, Boże Narodzenie, Wielkanoc i pogrzeb. Świadomie wierzących jest mało i nierzadko pokonują oni dystans 50 km aby spotkać się na modlitwie.

-- ,,Nazywam się Gunnar, moja grupa nie ma nazwy."

-- ,,Jestem pracownikiem socjalnym i planuję rozpoczęcie nowej wspólnoty z byłymi alkoholikami."

-- ,,Nazywam się Riet, Bóg powołał mnie abym Mu służyła moim życiem, domem i zupą."

Powyższe cytaty pokazują jak ludzie przedstawiali się na niedawnej konferencji ruchu DAWN w stolicy Danii, Kopenhadze. Pastor luterański, który założył pierwszą wspólnotę w ramach Duńskiego (Luterańskiego) Kościoła Narodowego, mówił o comiesięcznych spotkaniach z cyklu ,,W świetle mistrza" dla ludzi z New Age. Podczas tych spotkań 425 osób poprosiło o indywidualną modlitwę. Zdarza się, że niektórzy widzą ,,człowieka w lśniących szatach". Pastor daje im Biblie wyjaśniając, że książka ta zawiera wiele informacji o tym człowieku. Odwiedzający często dołączają do grup Alfa, a około 50 postanowiło zostać chrześcijanami. ,,Widać rodzący się proces ponownej ewangelizacji Danii", powiedział misjonarz z DAWN, Wolfgang Fernandez.

Rosnąca liczba duńskich przywódców, sądząc po atmosferze panującej na konferencji, widzi ,,truciznę w garnku" istniejących kościołów; niektórzy ogłaszają nawet ,,śmierć kościoła w dzisiejszym kształcie". Obecne, zorientowane na tradycję denominacje są niepotrzebne populacji, która odrzuciła tradycję chrześcijańską, jak twierdzi Svend Madsen, koordynator duńskiego ruchu DAWN. ,,Ci którzy nie chcą rozpoznać zmian w post-chrześcijańskiej erze, albo wziąć je na serio, mają uczucie jakby dywanik wyciągano im spod nóg", kontynuuje swój raport. Kilka denominacji na przykład musiało zamknąć swoje wydawnictwa. Wszystkie denominacje przyjęły zakładanie wspólnot za podstawę działania, ,,lecz powstaje o wiele mniej wspólnot niż jest planowanych", mówi Madsen. Wielu duńskich przywódców uważa, że ,,bezpłodność duńskiego kościoła" staje się widoczna i że celem nie powinno być zakładanie nowych wspólnot w starym kształcie, lecz przyjęcie nowej formy Kościoła.

Lecz istnieje także druga strona medalu: rosnąca liczba duchowych przywódców jest gotowa nie tylko myśleć o wspólnotach domowych, lecz podjąć kroki aby je tworzyć. ,,Wielu pastorów zauważyło", mówi Madsen, ,,że nie wystarczy skurczyć znane wszystkim programy kościelne, żeby pasowały do grup domowych. Wiedzą, że to się nie sprawdzi. Wiedzą, że tradycyjna rola pastora, będąca produktem seminariów teologicznych, już nie odpowiada ludzkim potrzebom." ,,Anonimowość jest nową normą, a publiczne uznanie już nie jest kryterium oceny", twierdzi jeden z uczestników konferencji. Ludzie szukają przyjaciół i ojców. Wraz z umieraniem tego, co kiedyś było ważne, rozpoczyna się w Danii nowa wizja. 6 czerwca założony został duński ruch domowego kościoła.

Kopenhaga, licząca 1,5 miliona mieszkańców, ma tylko 83 kościoły, z których ,,wiele nie prowadzi żadnej ewangelizacji, a nawet niechętnie wita nowoprzybyłych", mówi Madsen. Zaprezentował on misyjną wizję, w której Kopenhaga to nie bezosobowe miasto, lecz konglomeracja 1000 wiosek. Chrześcijańskie wspólnoty są z natury grupami społecznymi, które powinny zmieniać życie w tych wioskach. Kopenhaga potrzebuje chrześcijańskiej wspólnoty w każdej wiosce -- o 917 więcej niż obecnie.

źródło: (DAWN) Wolfgang Fernandez i Svend Madsen, madsen@dawn.dk


Strona domowa Komentarze - katalog Poprzednia © Wiatr