Strona domowa Komentarze - katalog Poprzednia

 

Paweł Sajdek

Kryzys zachodnich misji w Indiach

Mieszkałem na stałe w New Delhi, ale sporo podróżowałem po Indiach. Kościół rzymskokatolicki wyglądał raczej smutno. Wszystko po angielsku. Stroje indyjskich katolików -- też europejskie. I to właśnie jest najsmutniejsze. Dla hindusa nawrócić się na chrześcijaństwo oznacza jeść mięso, pić alkohol, nosić garnitur zamiast dhoti, oglądać w kinie amerykańskie filmy, no i ogólnie popierać ,,progress".

Kiedyś do mojego pokoju przyszedł może dziesięcioletni chłopiec (takie wizyty z ulicy, kiedy mieszka się na parterze, są w Indiach normalne). Na ścianie wisiał u mnie krzyż. Chłopiec pokazał na niego palcem i zapytał, czy bym mu tego krzyża nie podarował. Zapytałem, czy może jest chrześcijaninem, ale odpowiedział, że nie. Chciałby być. Jako uzasadnienie dodał: ,,I like progress..." Chrześcijaństwo to -- prócz mięsa, garniturów i alkoholu -- nowe samochody, traktory zamiast pługa, elektronika. Takie są skojarzenia przeciętnego hindusa. Prócz tego chrześcijaństwo nie ma wiele do zaoferowania. Kobiety chrześcijańskie są rozwiązłe, mężczyźni bogaci, ale śmieszni.

Kościoły protestanckie, w których tez bywałem (w Indiach wydają się o wiele bliższe katolikowi, niż w Polsce), nie różnią się specjalnie od zborów europejskich. Ludność miejscowa wyznająca protestantyzm jest chyba jeszcze bardziej zeuropeizowana niż w kościele katolickim. Przed wejściem do kościoła armia żebraków-profesjonalistów, do końca wygrywających kontrast między prezentowaną przez siebie skrajną nędzą a dostatnim wyglądem chrześcijan. Skoroś chrześcijanin -- płać, wszak masz być miłosierny!

Zapyta ktoś -- jak z duchowym przyjęciem Ewangelii? Nie wiem, nie zaobserwowałem. Próbowałem namówić mojego ,,czokidara" (cos w rodzaju portiera w hostelu) do lektury Nowego Testamentu po hindi, ale nie wytrwał: za dużo było jakichś dziwnych cyferek (numery wersów), całość jakaś obca... Hindus jest zresztą zawsze gotów uwierzyć w bóstwo Chrystusa, nie może tylko zrozumieć, dlaczego miałby równocześnie nie wierzyć w bóstwo kilkudziesięciu innych bogów. Trudno mu tez pojąć, jak można od niego oczekiwać konwersji. W wyobrażeniu hindusa człowiek rodzi się z jakąś religią tak jak z kolorem oczu. Tego nie da się zmienić.

Ewangelia, w moim odczuciu, jeszcze do Indii nie dotarła. Jest tam cały czas ciałem obcym, religią importowaną. Ewangelia nie została jeszcze przełożona na język cywilizacji indyjskiej. To wielkie spotkanie Indii z Ewangelią jeszcze nie nastąpiło. Jak treści ewangeliczne wypowiedzieć językiem cywilizacji zupełnie nieewangelicznej? Nie wiem. Wiem tylko, że podobnie trudne musiało się wydawać zaprzęgniecie hellenizmu do Ewangelii. Przecież hellenizm także głosił wieczność materii, reinkarnację...

Paweł Sajdek jest indologiem, wykładowcą na KUL. W Indiach przebywał w latach 80-tych.


Strona domowa Komentarze - katalog Poprzednia © Wiatr