Strona domowa Komentarze - katalog Poprzednia

 


Moluki -- krwawe wyspy

Moluki, zwane w czasach kolonialnych Wyspami Korzennymi, stały się w ostatnich miesiącach tematem wielu doniesień agencyjnych. Ten złożony z ponad 1000 wysp archipelag jest bowiem sceną krwawej wojny religijnej między chrześcijanami a muzułmanami. Moluki są częścią Indonezji, najludniejszego kraju muzułmańskiego na świecie. Żyje w nim jednak znacząca populacja chrześcijan, których liczbę szacuje się na 10-15% pośród 200 milionów mieszkańców całego kraju.

Konflikt rozpoczął się zamieszkami, które wybuchły w styczniu 1999 w mieście Ambon -- stolicy archipelagu i od tego czasu rozprzestrzenił się na wiele innych wysp. Kosztował on do tej pory życie co najmniej 4000 ofiar. Wielu obserwatorów uważa, że walki są inicjowane i podsycane przez muzułmańskie bojówki, finansowane przez islamskich radykałów spoza Indonezji. Chrześcijanie natomiast organizują grupy samoobrony, które przy różnych okazjach przeprowadzają także akcje odwetowe. Próby rozszerzenia wojny religijnej odnotowuje się także w innych regionach Indonezji. 28 maja w mieście Medan na Sumatrze, podczas niedzielnych nabożeństw, wybuchły bomby w dwu budynkach kościelnych. Wiele osób zostało poważnie rannych. Muzułmańscy radykałowie mieli nadzieję przekształcić Medan, w którym połowa ludności to chrześcijanie, w drugi Ambon. Tym razem jednak chrześcijanie powstrzymali się od działań odwetowych.

Na przełomie marca i kwietnia tego roku muzułmańscy radykałowie rozpoczęli szkolenie w paramilitarnych obozach na Jawie, głównej indonezyjskiej wyspie. Od tego czasu kilka tysięcy "wojowników dżihad" przedostało się na Moluki z celem prowadzenia świętej wojny z żyjącymi tam chrześcijanami. Indonezyjska marynarka ma co prawda rozkaz zawracania owych wojowników z podróży na Moluki, jest to jednak o tyle trudne, że przybywają oni zwykle w małych grupach i nie są uzbrojeni. Broń dostarczana jest osobno i zaopatrują się w nią na miejscu. Lista ataków przypisywanych wojownikom dżihad w ostatnich miesiącach jest długa. Choć sami twierdzą o sobie, że ich celem nie jest atakowanie chrześcijan a jedynie obrona muzułmanów, to ich działalność można uznać za prowadzenie czystek etnicznych zmierzających do fizycznej eliminacji chrześcijan na Molukach. W dystrykcie Galela na dużej wyspie Halmahera były pod koniec czerwca już tylko dwie chrześcijańskie wioski, a niektórzy "wojownicy dżihad" twierdzą, wbrew oficjalnym deklaracjom, że nie spoczną póki z wyspy Ambon nie zniknie ostatni chrześcijanin. Zadanie ułatwia bojówkarzom specyfika archipelagu. Jakkolwiek rozległy, liczba jego mieszkańców nie przekracza 1,7 miliona. Wioski i miasta są od siebie oddalone, a transport jest prowadzony głównie drogą powietrzną i morską. Łączna długość dróg na wyspach wynosi zaledwie 160 km!

Około 350 000 osób opuściło swoje domy w obawie przed prześladowaniami. Tysiące chrześcijan schroniło się w lasach. Pozbawieni dachu nad głową, w środku pory deszczowej, cierpią z powodu odniesionych ran, chłodu, braku żywności, środków higieny i lekarstw. Istnieje poważna obawa wybuchu epidemii, która może pochłonąć wiele kolejnych istnień ludzkich. Ponad 100 000 osób schroniło się na wyspie Sulawesi, której władze nie radzą sobie z tak ogromnym napływem uchodźców. W niektórych regionach Indonezji uchodźcom odmawia się schronienia. Uciekinierów z wyspy Ambon czterokrotnie odpędzano od brzegów Zachodniej Papui. "Nie chcemy tu walk między chrześcijanami a muzułmanami" -- mówił jeden z mieszkańców tej wyspy.

19 czerwca "wojownicy dżihad" zamordowali w okrutny sposób około 200 osób w wiosce Duma na wyspie Halmahera. Szczególnie smutny jest tu fakt, że w masakrze udokumentowany został udział żołnierzy regularnej armii, która stacjonuje na wyspach w celu utrzymania porządku. Trzeba powiedzieć, że rząd Indonezji i osobiście prezydent Abdurrahman Wahid wykazują dobrą wolę w celu zażegnania konfliktu oraz podejmują różne działania, takie jak zamknięcie dużego obozu szkoleniowego dla "wojowników dżihad" oraz wymiana stacjonujących na wyspach oddziałów wojskowych. Nie są jednak w stanie ograniczyć tak dalszego napływu bojówkarzy na Moluki, jak i zapewnić neutralności w konflikcie własnych żołnierzy. Prezydent Wahid odmawia za to zgody na obecność sił pokojowych ONZ na Molukach. Kiedy pani Megawati Sukarnoputri, wice-prezydent Indonezji, odwiedzała w szpitalu tych, którzy przeżyli masakrę w Duma, słyszała krzyki: "Zrób coś". W odpowiedzi rzekła: "To nie jest moja odpowiedzialność".

Być może nie jest odpowiedzialnością władz Indonezji troska o własnych obywateli, za to na pewno jest odpowiedzialnością ludzi wierzących w Chrystusa troska o braci i siostry w potrzebie. Naszą minimalną powinnością jest modlitwa. Módlmy się zatem o:

  • cierpiących wierzących, aby trwali w wierze; prośmy Boga o to, by ich chronił, pocieszał i usługiwał im


  • nawrócenie dla prześladowców


  • zaopatrzenie dla chrześcijan ukrywających się w lasach oraz o ochronę dla nich przed ścigającymi ich bojówkarzami


  • usunięcie "wojowników dżihad" z Moluków


  • ograniczenie wpływów radykalnych muzułmańskich ugrupowań w Indonezji


  • możliwość działania dla organizacji charytatywnych i wysłania na Moluki neutralnych sił pokojowych


  • Jubilee Campaign, chrześcijańska organizacja obrony praw człowieka z Wielkiej Brytanii organizuje akcję wysyłania kartek pocztowych do prezydenta Indonezji z żądaniem podjęcia zdecydowanych działań zmierzających do przywrócenia pokoju na Molukach i ochrony mieszkających tam chrześcijan. Kartki te można zamawiać pisząc na adres: Wilfred Wong Parliamentary Officer for the Jubilee Campaign E-mail: 100675.670@compuserve.com. Znaczek na kartkę pocztową do Indonezji wysyłaną drogą lotniczą kosztuje tylko 1,40 zł.

    27.09.2000 -- Marek Tańczyk -- Wiatr -- (opracowano na podstawie materiałów dostarczonych przez World Evangelical Fellowship's Religious Liberty E-mail Conference)

    Strona domowa Komentarze - katalog Poprzednia © Wiatr