Strona domowa Komentarze - katalog Poprzednia

 

Jerzy Marcol
U Cyganów na Zakarpaciu


Do wyjazdu na Ukrainę zostaliśmy zaproszeni przez braci z Czeskiego Cieszyna. Od co najmniej 6 lat systematycznie organizują oni pomoc humanitarną dla Zakarpacia na Ukrainie, gdzie mimo braku podstawowych środków do życia ma miejsce przebudzenie duchowe, także wśród Romów.

Romowie mieszkają w licznych taborach rozrzuconych po Zakarpaciu. Małe tabory liczą zwykle kilkadziesiąt osób; w największej na Zakarpaciu osadzie cygańskiej -- w mieście Mukaczewo -- żyje 4600 osób. Według informacji, które udało się nam zebrać, Romowie zostali zmuszeni do osiadłego trybu życia jeszcze w czasach monarchii austro-węgierskiej. Wybudowali wtedy gliniane lepianki na terenach pozbawionych melioracji i kanalizacji. Dzisiaj nadal mieszkają w podobnych warunkach.
W czasach komunistycznych Romowie pracowali w zakładach pracy a ich dzieci chodziły do szkół. Obecnie ponad 95 procent Romów jest bez pracy. Żyją ze zbieractwa -- przeszukują wysypiska śmieci w poszukiwaniu metali, które odnoszą do skupu. Większość dzieci nie chodzi do szkół.
W tej wielkiej biedzie nawracają sie do Pana, kiedy słyszą ewangelię. Często słyszą ją po raz pierwszy i przyjmują tak, jak słyszą. Oto co o swojej wierze mówi Jozef Virag:
,,Wierzyłem w istnienie Boga, który jednak nie mieszkał wśród Romów. Myślałem, że mieszka w prawosławnych cerkwiach wśród Ukraińców albo w synagogach wśród Żydów. Nikt nam nigdy nie mówił o Jezusie; w taborach nie było domów modlitwy. Kiedy usłyszałem o Jezusie, uwierzyłem, że On kocha nawet Romów i że również za nich umarł na krzyżu. Dzisiaj chcę pomagać innym Romom i mówić im o Jego miłości".
Obecnie w rejonie Mukaczewa jest 14 cygańskich wspólnot chrześcijańskich. Wspólnoty liczą od 40 do 150 osób ochrzczonych. W każdej wspólnocie są też tacy, którzy już zawierzyli Jezusowi, ale jeszcze nie zostali ochrzczeni oraz tzw. sympatycy -- osoby które przychodzą na nabożeństwa ale jeszcze nie powierzyły swego życia Jezusowi.

Odwiedziny w taborach
Jozef Virag oraz jeszcze jeden brat, też o imieniu Jozef, przynajmniej raz w tygodniu odwiedzają wspólnoty i pomagają w organizacji żywności i lekarstw. Jozef Virag wypożycza w tym celu samochód. Odległości między wspólnotami (taborami) wynoszą kilkanaście -- kilkadziesiąt kilometrów.
Jozef zawiózł nas pożyczonym samochodem do kilku osad cygańskich. W osadzie Iżniatyno w glinianych lepiankach mieszka około 15 rodzin, w tym 40 dzieci. W ubiegłym roku podczas ewangelizacji na wezwanie zawierzenia Jezusowi cała osada padła na kolana, prosząc Boga o zmiłowanie.
Zaglądamy do jednego z domów, w którym mieszka małżeństwo z czwórką dzieci: gliniana podłoga, gliniane ściany, dwie izby, cztery barłogi, żadnych mebli, piecyk typu 'koza', na nim pusty garnek. Jozef zagląda do garnka i mówi: Mogę na sto procent powiedzieć, że dzisiaj w tym domu nie było jedzenia.
Zaproszono nas do domu modlitwy -- lepianki nieco większej od tych, w których mieszkali. Wkrótce zeszła się prawie cała osada. Pokazali nam schorowane, niedożywione dzieci, pozbawione jakiejkolwiek opieki medycznej, bez szczepień ochronnych, bez witamin. Jedna matka przynosi swoje dziecko, odsłania jego główkę -- naszym oczom ukazuje się prawe ucho -- zastrupiałe i zaropiałe. Pytam, dlaczego nie idą z tym do lekarza. Odpowiedź: bo nie mamy pieniędzy, a za lekarza i lekarstwa trzeba zapłacić.
Przynieśli gitarę i zaczęli śpiewać na chwałę Bogu. Potem zaczęły się spontaniczne modlitwy. Józef tłumaczy nam na rosyjski. Treść modlitw jest mniej więcej taka: ,,Panie, ciężko nam tutaj, chcemy być już z Tobą, zabierz nas stąd".

Najbiedniejsi z biednych
Sięgam po portfel, wyjmuję banknot i daję Jozefowi, mówiąc, że to na lekarstwa dla dzieci. Jozef pokazuje im ten dar i zaprasza do modlitwy o to, aby Pan pobłogosławił lekarstwa, które mają być kupione. Za chwilę robią listę potrzebnych im lekarstw -- jestem zdziwiony jak fachowo wypowiadają nazwy antybiotyków. Później w Mukaczewie Józef kupuje antybiotyki, a za resztę bierze witaminy dla dzieci.
Zdaję sobie sprawę, że moja pomoc nie rozwiązała problemu tych ludzi. Widziałem już biedę w Indiach, ale Cyganie z osady Iżniatyno byli najbiedniejszymi ludźmi, jakich kiedykolwiek spotkałem. Odrzuceni przez otoczenie, wypchnięci na margines społeczny, pozbawieni opieki prawnej, ekonomicznej -- kto ujmie się za ich losem? Czy Pan Jezus chce okazać im swoja miłość? Czyż nie umarł za nich? Modlę się w duszy -- Panie, co mogę zrobić, aby im pomóc?
Jozef pokazał nam inne osady -- w niektórych zbudowano już kaplice. Oprócz nabożeństw, odbywa się w nich nauka czytania i pisania dla dzieci. Służą one również jako stołówki -- raz w tygodniu każdej osadzie dostarczana jest żywność. Korzystają z niej głównie dzieci. Jest to ich jedyny pewny posiłek w czasie tygodnia. Patrząc na ubrania Romów, widać do kogo już dotarła pomoc humanitarna. Większość z nich jest ubrana w to, co jeszcze kilka lat lub kilka miesięcy temu nosili na sobie mieszkańcy Zaolzia.

Życie Kościoła
Praca ewangelizacyjna w taborach jest prowadzona głównie przez wierzących Romów. Tych, którzy się nawracają, zachęca się do udziału w podstawowym kursie uczniostwa. Jeśli go ukończą oraz jeśli widać wyraźne przemiany w życiu będące rezultatem nawrócenia, wtedy przyjmują chrzest. Chrztu, który jest wyznaniem wiary w Chrystusa, udziela się latem w jednej z okolicznych rzek.
Wierzący spotykają się w niedzielę na nabożeństwach oraz w czasie tygodnia po domach na spotkania modlitewne. Grupa najpierw śpiewa kilka pieśni a następnie ustala, o co będą się modlić -- ludzie mówią o swoich problemach. Często modlą się o swoje zdrowie. (Przy tym stanie higieny w taborach, to cud że nie ma tam epidemii.) Modlitwy są bardzo spontaniczne, podobnie z uwielbianiem w pieśniach. Czasem modlą się w językach. Bardzo muzykalni, głosy wytrenowane -- czuje się, że śpiewają dużo i często. A przede wszystkim śpiewają nie tylko ustami, ale całym sercem. Tego się nie da opisać.


UWAGA! Cyganie z Zakarpacia zgłosili zapotrzebowanie na co najmniej 1000 Biblii w języku węgierskim, jako że jest to ich pierwszy język. Biblijne Stowarzyszenie Misyjne zwraca się z prośbą o ofiarność na ten cel. Biblie od Polaków zostaną zakupione w wydawnictwie na Węgrzech i przetransportowane na Ukrainę. Jeśli okaże się że zebranych funduszy jest więcej, zostaną one przeznaczone na zakup lekarstw i żywności.

Konto BSM: Biblijne Stowarzyszenie Misyjne, Ustroń ul. Cieszyńska 47;
BSK o/Ustroń, nr konta: 10501096-101784874 (z dopiskiem: Biblie dla Ukrainy)


Strona domowa Komentarze - katalog Poprzednia © Wiatr