Wiatr Dla uczniów Częsć druga część trzecia

JARZMO MAŁŻENSTWA
błogosławieństwo czy pułapka?

 

JEZUS JEST NASZYM FUNDAMENTEM

,,Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus." (1 Kor 3,11). Jako wierzący budujemy każdą dziedzinę swojego życia na tym fundamencie. Graficznie możemy to sobie wyobrazić nastepująco:

Małżeństwo dwóch osób wierzących -- nazwiemy je A i B -- przedstawimy tak:

Każda z osób buduje swe życie na Chrystusie a w konsekwencji na Nim budują swoje małżeństwo.
I tu jest właśnie dobra wiadomość! Nawet jeśli w ich wzajemnej relacji coś się popsuje - nie tracą połączenia!

Zawsze mogą do siebie dojść przez Chrystusa: kiedy oboje zwrócą się ku Niemu, będą mogli się pojednać.

Przyznamy się, że my sami często z tego korzystamy... Kiedy się wzajemnie poranimy, przybiegamy do Jezusa: ,,Ratuj nas Panie, bo nie dajemy rady". I On tego dokonuje! Zauważ jednak, że zupełnie inna sytuacja jest w małżeństwie ,,mieszanym":

Wszystkim, co tych ludzi łączy jest ich małżeństwo. Ale w codziennym życiu muszą dokonywać wyborów i kiedy opierają się na różnych fundamentach - będą mieli inne poglądy co do konkretnych decyzji: zawodowych, wydawania pieniędzy, etyki postępowania, moralności, wychowania dzieci.

Zauważ: kiedy w takim małżeństwie coś będzie źle - obie części budowy stają się rozłączne:

Jak wspaniały jest Boży plan!

BÓG NAKAZUJE, BY CZŁOWIEK WIERZĄCY ZAWIERAŁ MAŁŻEŃSTWO TYLKO Z DRUGĄ OSOBĄ WIERZĄCĄ.

To nie jest złośliwe ograniczenie, ale troska o nas - byśmy mieli kiedyś dobre małżenstwa! Pan chroni nas przed wchodzeniem w układ, gdzie nie ma potem wspólnej płaszczyzny porozumienia.


Ale czasem wydaje nam się, że chrześcijanin nie może się zakochać w osobie niewierzącej. Niestety to nie jest prawdą. Zakochanie, miłość uczuciowa jest od nas niezależna (,,serce nie sługa"). I czasem uderza. Co wtedy? Jak postąpić, gdy zangażujemy się uczuciowo wobec osoby niewierzącej?

Przede wszystkim: samo takie zakochanie się nie jest grzechem. Ale, to co dalej z tym zrobisz - już może nim być... Kiedy więc się z kimś zaczynasz spotykać, poznajesz - naturalne będzie, że zejdziecie na temat wiary. Więc jasno powiesz kim jest dla ciebie Jezus Chrystus. Ale co dalej?

  1. Jeśli ta osoba przyjmie Jezusa - problem się rozwiązuje i masz wolność w rozważaniu ewentualności małżeństwa.

    UWAGA: Ale upewnij się, czy jest to prawdziwe nawrócenie! Poczekaj na ugruntowanie, wzrost i owoce. Jeśli ta druga osoba jest także w tobie silnie zakochana, może chcieć się nawrócić bardziej dla Ciebie, niż dla Jezusa!

  2. Jeśli mówi zdecydowanie: ,,nie" - to nie możesz tej osoby dalej brać pod uwagę jako kandydata na współmałżonka.

    UWAGA: Taka zmiana myślenia - uznanie, że ta osoba dalej może już tylko być ,,znajomym", ale nie potencjalnym mężem czy żoną - z reguły nie jest łatwa. Ale wtedy proś Pana, aby dał Ci siłę, abyś nie był kontrolowany przez swoje emocje zakochania.

  3. Gdy widzisz, że ta osoba autentycznie szuka, jest otwarta, ale nie może znaleźć swojej odpowiedzi - czekaj! Cierpliwie i spokojnie, traktując dalej sprawę jako jeszcze nierozstrzygniętą. Módl się gorąco, ale bardziej z miłości do Pana i troski o jej zbawienie, niż by załatwić własny interes.

    UWAGA: W takiej sytuacji nigdy staraj się, aby zawarcie małżeństwa miało być pomocą w tym rozstrzygnięciu! Nie myśl: ,,Jeśli mnie poślubi, to prędzej się nawróci". Nie módl się: ,,Panie, czy mam poślubić tę osobę?", bo wtedy obrażasz Boga. On w 2 Kor 6,14 dał ci już odpowiedź.

Może te słowa wydają Ci się twarde. Może obawiasz się. Ale Pan troszczy się o ciebie, także o twojego przyszłego współmałżonka. Zacznij się regularnie modlić o dobrego męża / dobrą żonę. ,,Dobrego" tzn. ,,właściwego". Wołaj do Pana.

I na koniec pragnę zachęcić Cię słowami Ps 121,8 (najlepiej przeczytaj ten Psalm w całości): ,,Pan będzie strzegł twego wyjścia i przyjścia teraz i po wszystkie czasy." Amen!

PS: HURRA! HURRA! W poprzednim numerze podawaliśmy pozytywny przykład dzielnej matki bliźniaków, która świadomie nie wyszła za ojca jej dzieci. Od kilku lat modliliśmy się, aby Pan dał jej męża. I oto w ostatnich dniach grudnia dostaliśmy wiadomość: Hania (tak ma na prawdę na imię) wychodzi za mąż za chrześcijanina! Parę lat czekania, ale Pan dopełnił tego dzieła. Jemu chwała i cześć!


Wiatr Dla uczniów Częsć druga Tekst ten pochodzi z czasopisma ,,Wiatr" nr 4
© Wiatr