|
| ![]() Nowiny 22.04.2000 (nr 12/2000) |
|
Czy wierzysz że On żyje?
Jeevodaya znaczy świt życia
To miejsce jest jak jutrzenka, świt nowego życia dla ludzi pokrzywdzonych dwojako: przez chorobę i ludzi. Tutaj chorzy na trąd dowiadują się, że okaleczenie przez chorobę nie jest równoznaczne z utratą wartości osobistej, że nie przestają być ludźmi użytecznymi, potrzebnymi, kochanymi przez Pana Boga i bliźnich. O ośrodku dla trędowatych w Indiach, założonym i prowadzonym przez Polaków czytaj dalej Kościół przychodzi na pomoc Chińczycy zwrócili się do katolików o pomoc w rozwiązywaniu problemu narkotykowego. Urzędy chińskie są bezradne, problem przerasta ich możliwości -- mówi ksiądz katolicki z Nowego Yorku, William O'Brien. Associated Press podaje, że Chińczycy skontaktowali się z nim w 1989 aby pomógł im zaadaptować program rehabilitacyjny, który rozwinął będąc proboszczem w parafii na Staten Island (N.York). ,,Program Daytop, który pomaga uzależnionym wziąć odpowiedzialność za swoje życie i zbudować silne więzi rodzinne, pomógł ponad 100 000 ludzi na całym świecie wyjść z nałogu -- mówi O'Brien. Pacjenci przechodzą leczenie trwające od miesiąca do pół roku w jednym z 59 ośrodków Daytop na całym świecie, w tym w Kunming w Chinach. Ponad 500 chińskich doradców zostało przeszkolonych do pracy metodami Daytop. Kunming jest stolicą prowincji Yunnan, leżącej wzdłuż Złotego Trójkąta -- głównego źródła przemytu narkotyków. Chińskie władze szacują, że w kraju liczącym 1,2 miliarda ludzi jest 600 tys. narkomanów, lecz według niezależnych źródeł liczba ta jest o wiele większa. źródło: Religion Today (mgr) Dłonie samobójcy Poniższą historię opowiedział wędrowny ewangelista Jerry Gaffney. Cud dokonał się na jego oczach w dniach gdy prowadził rekolekcje w Mt. Vernon (USA). ,,Pewnego dnia młody człowiek stał na rogu ulicy. Był chudy, zabiedzony i miał to spojrzenie samotnego, zgubionego człowieka, które tylko rodzice mogą zrozumieć. Było 12 stopni C, a on miał na sobie tylko koszulkę sportową. Nachodziły go myśli o śmierci i samobójstwie. Ból który odczuwał wewnątrz nie odchodził. Często wypalał sobie papierosami dziury w dłoniach tylko dlatego, żeby sprawdzić czy jeszcze coś czuje. Obie dłonie były spuchnięte od ran, które sam sobie zadał. Popatrzył w niebo. ,,Jaki to ma sens -- myślał -- nikomu na mnie nie zależy. Więc, jeśli jest jakiś Bóg, czy uzdrowisz moje dłonie abym wiedział, że kogoś obchodzi mój los?" W tym stanie zobaczył go inny chłopak, który od trzech tygodni bywał na naszych spotkaniach. Był przepełniony zachwytem i bojaźnią Bożą. Wszystko dla niego było możliwe i nic nie było zbyt trudne dla jego Pana. Kiedy zobaczył jego dłonie, zapłakał w sercu. Wiedział, że to nie dziury w dłoniach bolały najbardziej jego nowego przyjaciela, lecz pustka w sercu. I znał odpowiedź. ,,Wystarczy że pójdziesz ze mną", powiedział, ,,znam miejsce gdzie znajdziesz odpowiedzi, których szukasz." Zaprowadził go na miejsce spotkań wspólnoty, wiedząc, że zostali tam jeszcze niektórzy po porannym spotkaniu. W drodze z wielką radością i podekscytowaniem opowiedział mu o miłości Jezusa Chrystusa. Modlił się następnie o jego dłonie. Jedna z dziur była tak paskudna, że nie pomogły wielokrotne wizyty w szpitalu. Kiedy zbliżali się do kościoła, młody człowiek zauważył, że dzieje się z nim coś dziwnego. Odeszło uczucie śmierci i zranienia. Także ból w dłoniach ustąpił. Stało się to na ich oczach. Dziury i ślady popaleń na jego dłoniach zaczęły znikać. Wbiegli do kaplicy i znaleźli kilku duszpasterzy. Wszyscy oni zebrali się wokół chłopca, trzymali jego ręce, a Jezus zastępował dziury zdrowym ciałem. Na własne oczy widzieli jak dziury znikają. Świadkowie cudu umilkli. Uświadomili sobie niezwykłość fragmentu z księgi Izajasza 53 -- Jezus wziął nasze choroby na siebie. Wziął je jeszcze jeden raz. Tego wieczoru odeszło z jego twarzy spojrzenie śmierci a on oddał swoje serce cudownemu Zbawcy, który usłyszał jego modlitwę." Źródło: Northwest Revival News -- Joel News (mgr) |