Wiatr Nowiny - archiwum Poprzednia

Nowiny 19.06.2000 (nr 18/2000)

Dzień Jezusa w Toruniu

W ostatnim wydaniu naszego serwisu pisaliśmy o lubelskich obchodach Dnia Jezusa. Dziś z radością informujemy o wielkim święcie, jakie toruńscy chrześcijanie zgotowali z tej samej okazji na ulicach swojego miasta.
,,Toruń jest jedynym miastem w Polsce, gdzie Marsze dla Jezusa odbywają się nieprzerwanie od 1993 roku -- powiedziała nam Stanisława Iżyk-Dekowska, lider wspólnoty Dom Zwycięstwa. -- W Toruniu świętowaliśmy rzeczywiście przez cały dzień: od rana do nocy. Rozpoczęliśmy o 10:00 programem dla dzieci, w którym, prócz występów artystycznych i zawodów sportowych, nie zabrakło także kiełbasek z grilla dla wszystkich.
-- Część popołudniowa, która zaczęła się o 15:00 -- to już czas ewangelizacji. Koncerty i przepowiadanie słowa trwały aż do 19:00. O tej porze rozpoczął się marsz chwały, którego trasa prowadziła z Rynku Starego Miasta do Kościoła św. Józefa na Bielanach. Około 1000 uczestników zatrzymywało się kilkakrotnie, aby modlić się w intencjach przewidzianych światowym programem obchodów Dnia Jezusa. W końcu, ok. godz. 22:00, w kościele oo. Redemptorystów rozpoczęło się nocne czuwanie w wigilię Zesłania Ducha Świętego.
Honorowy patronat nad organizacją Dnia Jezusa w Toruniu podjęły osobistości życia religijnego, społecznego i politycznego, a nawet wysocy rangą oficerowie Wojska Polskiego.
Wiatr (rh)


Świat zobaczył że jesteśmy jedno

Jeśli chcesz wiedzieć, jak w ciągu 13 lat pomysł Marszów dla Jezusa rozprzestrzeniał się na cały świat, czytaj dalej.

Bóg znalazł sposób na Komory

Kamar i Liliane Attoumane z Komorów rok temu wyjechali na studia do RPA. Komory to grupa wysp położonych na wschód od Afryki, ok. 98% populacji to wyznawcy islamu. Ewangelizacja jest tam zakazana i mieszka tam niewielu chrześcijan. ,,Przed przyjazdem do Pretorii nigdy nie słyszałem o Jezusie ani nawet nie spotkałem chrześcijanina," mówi Kamar. Bóg miał jednak plan dla tej pary.
Pewnego dnia, kiedy Kamar wędrował bez celu po ulicach miasta, spotkał Andre i Rentię -- małżeństwo misjonarzy. Zrobiło im się żal Kamara i Liliane i zabrali ich do swego domu. Wkrótce także inni studenci z Komorów znaleźli schronienie w ich domu. Rentia mówiła trochę po francusku, zbyt słabo jednak aby podzielić się z nimi Ewangelią. Nawiązali wówczas kontakt z International School of Ministry, która oferowała kursy biblijne video w języku francuskim. Przy pomocy kaset video rozpoczęli w swoim domu szkołę biblijną, w której uczy się 13 osób.
Studenci, którzy stają się chrześcijanami, natychmiast czują konsekwencje tego faktu. Kiedy tylko ich rodziny na Komorach usłyszały o nawróceniu, zaprzestały wspierać ich finansowo i groziły różnego rodzaju karami. Kamar stracił swoją pracę u muzułmanina, ponieważ chciał w niedzielę chodzić do kościoła. ,,Studiuję aby dowiedzieć się jak najwięcej o Jezusie -- mówi Liliane. -- Chcę wiedzieć o nim wszystko, abym po powrocie do kraju mogła innym opowiadać o Nim. Misjonarze nie są wpuszczani do Komorów, ale ja mogę tam mieszkać..."
Źródło: AFNET, Friday Fax (mg)
Rosjanie słuchają

Chrześcijańskie audycje radiowe w Rosji miały zniknąć, lecz obecnie docierają do większej liczby słuchaczy niż kiedykolwiek wcześniej. Trans World Radio emitowało codziennie 45 minutowy program chrześcijański na falach Radia-1, największej prywatnej rozgłośni w Rosji. Problemy finansowe Radia-1 spowodowały 9 maja jego zamknięcie.
Jednak nowa umowa z dwoma innymi sieciami radiowymi zwiększa zasięg TWR. Audycje TWR są obecnie osiągalne w całej Rosji i większej części Białorusi. Liczba stacji nadających audycje TWR zwiększy się z 200 do 720. Sieć Majak będzie nadawać codziennie 35 minutowy program, a młodzieżowa sieć Junost nada 15 minut dziennie.
,,Bóg w swojej łaskawości odpowiedział na nasze modlitwy -- mówi dyrektor TWR Rosja. -- Zamykając jedne drzwi, natychmiast otworzył kolejne, o wiele większe i bardziej efektywne."
Źródło: Religion Today (mg)
Do nieba na czterech kółkach?

Amerykanie -- naród niebywale pomysłowy, dlatego trudno przewidzieć, w jaki sposób dotrze do Królestwa Niebieskiego dealer samochodowy Raymond DeBrest. Przyszłoby Wam do głowy, że salon sprzedaży samochodów może się stać miejscem spotkań modlitewnych? DeBrest zaprasza co tydzień swoich pracowników i klientów, aby razem z nimi modlić się o wolność od trosk tego świata.
,,Kiedy przejmujesz się tylko tym, jak sprzedać komuś samochód, przestajesz widzieć spoza własnych trosk potrzeby innych ludzi." -- mówi w wywiadzie dla Philadelphia Daily News. Jego klienci, prócz standardowego pakietu ubezpieczeń, otrzymują jeszcze dodatkowe, nieoficjalne ubezpieczenie gratis: modlitwę dealera.
Wiatr
 

Wiatr Nowiny - archiwum Poprzednia © Wiatr