|
ŚWIATEŁKA NA PUSTYNI Dlaczego jestem przekonany, że ewangelia dotrze do całego świata?Dzięki takim zdarzeniom jak to, które są jakby światełkami, rozsianymi
po całym Oknie 10/40. Być może jest wielu samolubnych, leniwych i znużonych
chrześcijan, ale nie wszyscy są tacy. Poniższa historia dowodzi tego. Są
tysiące, nawet miliony niesamolubnych chrześcijan, w całości poświęconych
głoszeniu Ewangelii. Oni są tymi "światełkami na pustyni", choćby na biegunie,
w dalekich krajach, dręczeni przez czas, choroby, otoczeni wrogością, pogardzani,
walczący ze zniecierpliwieniem i gorzką samotnością. A jednak są tam. I
lśnią. Z nich właśnie czerpię ja swój optymizm, a jestem pewny, widząc
Twoje łzy, że Ty również. Pani Lu Ying, odbierając Biblie od kuriera, miała łzy w oczach. Chwyciła książki i przycisnęła je mocno do siebie. Tej drobnej kobiecie nie było łatwo utrzymać Biblii: ma zdeformowane dłonie. Nie zawsze takie były. Kiedyś jej palce były proste i silne... jednak podczas Wielkiej Rewolucji Kulturalnej do jej domu, jak do każdego, wtargnęli młodzi Czerwoni Strażnicy. Zabrali jej wszystkie skromne meble z całą ich zawartością. Wtedy też znaleźli jej drogocenną Księgę. Czterej żołnierze z łatwością mogliby odebrać ją kobiecie. Zamiast tego zaczęli z niej drwić pytając, czy rzeczywiście wierzy w tę "książkę mitów". "Odpowiedziałam im, że ta księga zawiera wszystko, co potrzebuję wiedzieć o moim drogim Panu i Zbawicielu -- Jezusie Chrystusie, i że nie chcę się z nią rozstawać." Strażnicy wywlekli ją na zewnątrz. Przez trzy godziny drwili z niej, pluli na nią i bili ją tak, że ledwo mogła stać. Inni przyłączyli się do tego bestialstwa. Wtedy po raz drugi zapytali ją, czy wciąż wierzy. Przyciskając Biblię do serca odpowiedziała to samo. To rozwścieczyło młodych żołnierzy. Rzucili ją na ziemię i zaczęli deptać. Potem żelaznymi prętami bili ją po rękach, aż Biblia wyślizgnęła się. Kobieta straciła swoją Biblię, a jej dłonie zostały zdeformowane. Miało minąć 20 lat, zanim znowu mogła przylgnąć do Słowa Bożego. Jednak przez cały ten czas zachowała wspomnienie, wiarę i Zbawiciela. Prawdziwie ukryła Słowo Boga w swoim sercu. Nie wiadomo ile razy przez te dwadzieścia lat powtarzała zapamiętane Słowa Prawdy. Jej zdruzgotane palce są światełkami na pustyni. Przypominają, jak cenne jest Słowo Boże. |
Tekst ten pochodzi z czasopisma "Wiatr" nr 6 © Wiatr |