Strona domowa To jest zycie! Poprzednie




Uwięziona w Afganistanie

Kim jest Heather Mercer, jedna z ośmiu zakładników, przetrzymywanych przez 3 miesiące w Afganistanie? 24-letnia Amerykanka opowiedziała na spotkaniu w swoim rodzinnym mieście Vienna w stanie Virginia o swojej misyjnej służbie i o niedawnych wydarzeniach.

Heather Mercer (z lewej) oraz Dayna Curry -- dziękują Bogu za ocalenie
 
W Vienna w szkole średniej Mercer przechodziła przez trudne sytuacje w swojej rodzinie. "Sama także borykałam się z własną tożsamością ... byłam typową nastolatką, próbującą znaleźć swoje miejsce w życiu ... pełna niepewności." W drugiej klasie grupa przyjaciół zaprosiła ją na koncert grupy chrześcijańskiej. Tam Mercer usłyszała o bożej bezwarunkowej miłości. "Po raz pierwszy dotarło to do mojego serca i powiedziałam 'tak' Jezusowi. Nie wiedziałam wtedy do końca co to znaczy, wiedziałam jedynie, że Go potrzebuję."

Podczas studiów po raz pierwszy wyjechała na misje -- do Meksyku i Wschodniej Europy. Te podróże uświadomiły jej, że boża miłość i ewangelia jest dana także dla najdalszych zakątków ziemi, dla każdego narodu i plemienia. Myślała o milionach ludzi na całym świecie, którzy nigdy nie słyszeli o bożej miłości. "To tak jakby Bóg pokazywał jak bardzo smuci go to, że ci ludzie go nie znają. Modliłam się -- 'Boże wskaż mi miejsce na mapie gdzie nikt inny nie chce pójść'. I Bóg wskazał mi Afganistan."

Po raz pierwszy pojechała tam w 1998 roku. Dla cudzoziemców w Afganistanie był to burzliwy rok. Wszystkie organizacje charytatywne pod presją Talibów były zmuszane do opuszczenia kraju. "Zasmakowałam tego, co miało nadejść później." W czasie tej podróży Mercer zakochała się w narodzie afgańskim i została niesamowicie poruszona ubóstwem, chorobami i cierpieniami, które widziała.

Po ukończeniu studiów oraz dodatkowego dwuletniego szkolenia, Mercer wróciła do Afganistanu. Jej celem była pomoc w codziennych potrzebach ludzi i służenie im w praktyczny sposób. Następnie, po nawiązaniu kontaktów, chciała dzielić się z nimi tym, co Bóg zrobił w jej życiu. "Potrzeby tych ludzi są przytłaczające" -- mówi Mercer. Organizacja charytatywna pracowała w prosty sposób -- rozdając jedzenie i lekarstwa, modląc się za chorych, pomagając w znalezieniu pracy.

Pewna rodzina błagała pracowników misji aby przyszli do ich domu "porozmawiać o wierze." Mercer wraz z grupą przyjaciół zgodziła się. "Oni nigdy nie słyszeli, że Bóg ich kocha" -- wyjaśnia Mercer. Oglądając film wideo o Jezusie, rodzina ta była zdumiona wiadomością o nadziei i wiecznym życiu. Gdy grupa opuściła ten dom, a ona weszła do taksówki, czekali na nią Talibowie. Została aresztowana za "mówienie o Chrystusie" i umieszczona w więzieniu.

"Myślałam, że znam ryzyko. Wiedziałam, że Afganistan jest niebezpiecznym miejscem. Wiedziałam, że mogę trafić do więzienia. Ale stało się to o wiele wcześniej niż się spodziewałam." Mercer nazwała więzienie najokropniejszym wydarzeniem w swoim życiu, ale powiedziała również, że "był to największy przywilej" jej życia. "Gdyby świat dał mi wszystko, co ma do zaoferowania, nie zamieniłabym się."

Życie w więzieniu było ciężkie. Mercer nie zaprzecza temu. Ciągle walczyła ze strachem i przyznaje, że podczas przesłuchań była przerażona. Borykała się także z wątpliwościami, a gdy sytuacja stawała się coraz poważniejsza, zastanawiała się "dlaczego?". Krzyczała -- "Boże, czy jesteś naprawdę? Czy jesteś tym, kim mówisz, że jesteś? Czy naprawdę odpowiadasz na modlitwy?"

Były takie dni, kiedy wolałaby umrzeć. "Zmagałam się z Bogiem, walczyłam z Nim twardo. Miałam wybór -- dorosnąć i znaleźć Boga w tej sytuacji lub stać się zgorzkniałą." Punkt zwrotny nastąpił, kiedy wszystko poddała Bogu. "To Bóg umieścił nas w więzieniu, nie Talibowie. -- uważa Mercer. -- Bóg użył Talibów dla swojego szerszego celu. Teraz widzę dokładniej co było Jego celem."

Bóg przez to doświadczenie zmienił ją samą i innych. "On wykształcił w nas charakter i dał nam nadzieję. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam takiej wolności." Trzymając się kurczowo Pisma Świętego, Mercer modliła się -- "Nie umrę, będę żyła i będę ogłaszała czego On dokonał." Tak więc Mercer żyje. Mówiła o sobie "prosta służąca"; myślała, że nigdy nie będzie miała niczego do zaoferowania. "Mam nadzieję, że świat widzi, że nie jesteśmy bohaterami, lecz Bóg użył nas z powodu naszego posłuszeństwa."

W wywiadzie udzielonym po spotkaniu Mercer powiedziała, że pragnie powrócić do pracy misyjnej, lecz obecnie potrzebuje spędzić trochę czasu ze swoją rodziną. Nie chciałaby, aby reszta życia upłynęła jej na opowiadaniu tej historii. Niezmiennie ma w sercu pragnienie służenia narodowi afgańskiemu.

16.12.2001 -- Religion Today (mg) Foto: Clifford Cheney, Baylor University
 



Strona domowa To jest zycie! Poprzednie © Wiatr