Strona domowa To jest zycie! Poprzednie

BERDYCZÓW I JA
czyli jak niemożliwe stało się możliwym




Wiele lat temu Bóg włożył w moje serce miłość do narodów dawnego Związku Radzieckiego oraz do Żydów. Pragnienie życia na misjach na Wschodzie spełniło się po raz pierwszy latem 1993 roku, gdy mogłam pojechać na miesiąc do Krasnodaru. Czas tam przeżyty do dziś pozostaje we mnie jako miesiąc wielkiego szczęścia i intensywnego działania Bożego.

Wcześniej jeszcze usłyszałam -- jak to się mówi ,,przypadkiem" -- o Berdyczowie, o tym, że jest to miasto różnych kultur i wyznań i że w przeszłości było centrum chasydzkim. Już wtedy poczułam, że muszę tam dotrzeć.

Bóg Sam zatroszczył się o wypełnienie mojego pragnienia. Kiedy odwiedziłam wraz z paroma osobami lidera wrocławskiej wspólnoty ,,Lew Judy", znów ,,przypadkiem" zobaczyłam w jego kalendarzu zapis: Berdyczów. Oniemiałam z wrażenia. Opowiedziałam o moich pragnieniach. Okazało się, że jego wspólnota postanowiła zabierać ze sobą na misje jedną osobę z zewnątrz. To, że ja stałam się tą osobą było dla mnie widomym znakiem Bożego działania.

W Berdyczowie czułam się wspaniale. Spośród wielu spotkań szczególnie przeżyłam jedno -- u starszego małżeństwa. Myślę, że Pan potrzebował mnie tam, na tym miejscu. Podzieliłam się momentem spotkania Pana Jezusa i dziełami, jakich On dokonał dla mojej rodziny. Okazało się, że te same trudności, które przeżywała moja rodzina, są udziałem naszych gospodarzy. Poprzez świadectwo uzdrowienia mojej rodziny Bóg poruszył ich serca. W czasie modlitwy prosiliśmy Ducha Świętego o uzdrowienie relacji między małżonkami. Jednym ze znaków Bożej łaski były łzy płynące z oczu męża, który wcześniej zachowywał się w sposób bardzo niespokojny i napastliwy. Innym znakiem była jego obecność na wieczornej konferencji na temat rodziny.

Niech Pan nasz Jezus Chrystus będzie uwielbiony we wszystkich swych dziełach. Modlę się nadal o to małżeństwo i za wszystkich, których Bóg postawił na mojej drodze w Berdyczowie, dziękuję Bogu za tych, dzięki którym wszyscy mogliśmy tam być. Ufam, że znów będziemy.

Jadwiga


Strona domowa To jest zycie! Poprzednie Tekst ten pochodzi z czasopisma "Wiatr" nr 9
© Wiatr