Strona domowa To jest zycie! Poprzednie


Agnieszka Boratyńska

Dziękczynienie
na krakowskich Błoniach

W dniu 15.06.1999 na krakowskich Błoniach prawie 2 mln. pielgrzymów dziękowało Bogu za 1000 lat Diecezji Krakowskiej. Dziękczynieniu miał przewodniczyć papież Jan Paweł II, który przez 15 lat był biskupem tej diecezji.

 

Ok. godz. 4.15 zaczął dość konkretnie padać deszcz. Zastanawiam się, jaka będzie pogoda podczas eucharystii na Błoniach....

Jestem już na Błoniach. Pielgrzymi w skupieniu oczekują na przybycie Jana Pawła II. Śpiewamy Godzinki. Większość jest śpiąca, przybyli tu wszak w środku nocy, aby przywitać papieża. Jest cisza i spokój. Modlimy się o lepszą pogodę. Ok. 6.00 zaczyna się część ,,oficjalna" czuwania. Kapłan, który je prowadzi podkreśla, że oczekujemy nie na gościa, lecz gospodarza! Wszak obecny papież był kiedyś metropolitą krakowskim. Pielgrzymom spodobały się te słowa. Zareagowali na nie radością. Krok pierwszy to czuwanie ze św. Stanisławem, przeplatane śpiewem. Ok. 7.30 -- orkiestra wszystkim pielgrzymom dedykuje marsza na rozgrzewkę. Już pojawiają się oklaski. Już jest żywo. I o to właśnie chodzi! Zaczynamy uczyć się piosenki na powitanie naszego papieża: ,,Kraków wita cię, Kraków kocha cię, Kraków dziękuje ci". Atmosfera się zdecydowanie poprawiła. Widać radość!

Następny krok -- czuwanie ze św. Jadwigą. Nacisk położono na krzyż Jezusa. Modlitwa słowami Psalmu 23 z Psałterza Floriańskiego. Modlimy się za: sprawujących władzę, o pokój, jedność Europy, rozwój Kościoła w krajach misyjnych, za ludzi nauki, sztuki..., matki oczekujące potomstwa, małżeństwa bezdzietne, chorych, cierpiących, młodych zmagających się ze śmiercią, czy nieuleczalnymi chorobami.

Ok. 8.00 -- próby śpiewów liturgicznych. Następny krok: czuwanie ze św. Albertem -- Już jest całkiem radośnie! ok. 8.15 -- marsz dedykowany wspólnocie Polaków przybyłej z Kazachstanu. Ciepłe oklaski! Wciąż pada deszcz. Pielgrzymi siedzący w pierwszych sektorach wstają, zaczynają się rozglądać, już wypatrują papieża. Witamy się wszyscy, machając do siebie chorągiewkami czy chustami. Atmosfera miłości braterskiej, serdeczności.

ok. 8.30 -- Pielgrzymi zostają pochwaleni za dobry sposób komunikacji. Deszcz spowodował zalanie kabli tak, że nie było słychać organizatorów. Pielgrzymi zawołali: ,,nic nie słychać". Natychmiast odpowiedzialna za sprzęt ekipa przystąpiła do poprawienia jakości odbioru.

Zaczyna się ulewa. A tu krok następny: czuwanie z s. Faustyną. w modlitwie kładziemy nacisk na miłosierdzie Boże. Tak sobie myślę, że to miłosierdzie Bóg hojnie odparowuje ludziom, jak te krople deszczu, spływające na ziemię. Już 9.00 -- ,,Podnieśmy wszyscy nasze serca... nasze ręce..." -- wspólnie śpiewamy i podnosimy dłonie! Podnosimy nasze serca! ,,Jesteś królem!" - Śpiew rozbrzmiewa na Błoniach krakowskich. Wołamy: ,,przyjdź Duchu Święty!". Ksiądz prowadzący czuwanie przypomina: ,,Bóg jest miłością... On pragnie naszej miłości... pozwólmy, by Bóg nas kochał... przyjdź Panie, bądź wola Twoja..." -- takie słowa zostają adresowane do zgromadzonych tu licznie pielgrzymów.

Humor dopisuje nie tylko pielgrzymom. Organizator woła: ,,dzielmy się tym, co posiadamy, może to być nawet kawałek parasola" -- pielgrzymi rozrabiają coraz bardziej. Wciąż pada deszcz! Teraz już większość ludzi jest chyba przemoczona.

Już za chwilę zacznie się eucharystia. Ale jakiś szum... Komunikat: papież nie zjawi się na Błoniach. Ma gorączkę... Straszna wiadomość dla pielgrzymów... Natychmiast na rozśpiewanych Błoniach zaległa cisza. Takiej ciszy jeszcze tu nie było! Rozglądam się wokół. W oczach ludzi pojawiają się łzy. Boimy się o zdrowie naszego papieża. Pojawiają się pytania: co się stało, jak on się czuje, ludzie modlą się o jego zdrowie. Większość pochyliła głowy. Zaczynamy modlić się o zdrowie naszego papieża. To jest dla nas krzyż! Widać, że pielgrzymi go kochają.

To już końcówka... Kard. Fr. Macharski odczytuje słowa papieża. Zaczyna się ruch. Pojawiają się okrzyki: ,,ojcze święty -- pozdrawiamy". I kolejna wiadomość: papież nas słucha obecnie! Tego nie sposób opisać. Pisk ze wszech stron. Ogromna radość. Pielgrzymi krzyczą z całych sił: ,,przyjedź do nas"... ,,my przyjdziemy"... ,,nie odejdziemy".

Część oficjalna się kończy. Pielgrzymi jednak nie mają najmniejszego zamiaru się rozchodzić. Śpiewamy ulubione pieśni papieża: Barkę, Abba Ojcze... no i oczywiście nasze: ,,Kraków wita cię, Kraków kocha cię, Kraków dziękuje ci"... Pielgrzymi z pierwszych rzędów stają na ławkach -- zaczyna się radosne szaleństwo. Tego już nie sposób opisać. Wzniesione dłonie, rozpromienione serca -- pełne miłości. I radość tak kontrastująca z milczeniem podczas eucharystii... Uwielbiamy Jezusa.

Służba porządkowa musi posprzątać... to nam burzy radosny nastrój. Zaczynamy się rozchodzić, ale.. na Franciszkańską, gdzie mieszka papież! Tak, jak obiecaliśmy! Nie odchodzimy! Idziemy do naszego papieża! Chcemy wiedzieć, jak on się czuje. Chcemy pokazać, że o nim pamiętamy...


Agnieszka Boratyńska jest pracownikiem Instytutu Papieskiego w Krakowie

patrz: Papież o słuchaniu słowa Bożego

 




Strona domowa To jest zycie! Poprzednie © Wiatr