We wrześniu 1995 pojechała do Izraela jako przewodnik wycieczki, co robi dość często. W dniu, w którym nic nie było zaplanowane, wybrała się z częścią swojej grupy na zakupy na Stare Miasto w Jerozolimie. Szli jedną ze starych, wąskich uliczek. Grupa weszła do jakiegoś sklepu, Barbara czekała na nich na zewnątrz. Jak sama mówi: --- Było piękne popołudnie. Stałam oparta o jedną ze starych, kamiennych ścian modląc się w duchu i rozkoszując tym miejscem.
W pewnym momencie za nią, po lewej stronie, dał się słyszeć męski głos wypowiadający jej imię: ,,Barbara". Szybko odwróciła się, ale nie rozpoznała nikogo. Jedynego mężczyznę, jakiego zauważyła, możnaby krótko opisać tak: długa, czarna szata, potężna broda, długie, kręcone pejsy, słowem -- ortodoksyjny rabin. Pomyślała, że to na pewno nie on wypowiedział jej imię, skoro rabini nawet nie rozmawiają z kobietami w miejscach publicznych. Starała się nawet na niego nie patrzeć, ponieważ wiedziała, że czasem ich to gorszy. Odwróciła się myśląc, że musiała się przesłyszeć.
Parę sekund później usłyszała ten sam głos mówiący: --- Barbaro, czyż nie tak masz na imię? --- Spojrzała jeszcze raz i spostrzegła, że to właśnie rabin patrzył prosto na nią.
--- Nie obawiaj się --- powiedział --- podejdź tu.--- Ruszyła ku niemu. On przedstawił się swoim imieniem i powiedział jej, że mieszka w tej dzielnicy.
--- Chciałem Ci wyznać, że wierzę, że Jeszua jest Mesjaszem. Właściwie jestem we wspólnocie z 40 innymi rabinami. Gdy studiowaliśmy Torę, Ruah ha 'kodesh (Duch Święty) objawił nam, że Jeszua jest Mesjaszem.
Barbara była tak dotknięta tym niezwykłym dziełem Ducha Świętego, że rozpłakała się. Rabin dodał: --- Na razie nie mówimy o tym głośno; nie dlatego, żebyśmy się bali, ale dlatego, że Pan, Duch Święty, nie kazał nam jeszcze świadczyć. Pan powiedział, żebyśmy modlili się za naszych braci, wiec spotykamy się o północy i modlimy się.
Barbara zadała pytanie, wydaje się, że w tych okolicznościach oczywiste: --- Skąd mnie znasz? Dlaczego mówisz to właśnie mnie?
Rabin uśmiechnął się i odparł: --- Nie znam ciebie, ale gdy modliliśmy się ostatniej nocy, jeden z rabinów podszedł do mnie, oparł rękę na moim ramieniu i powiedział: ,,Jutro o drugiej po południu pójdziesz na tę ulicę i spotkasz tam Amerykankę o czarnych włosach. Na imię ma Barbara. Przekaż jej to słowo." Brzmiało ono: ,,Pan chce ci powiedzieć, że słowa, wypowiedziane do ciebie 26 lat temu, teraz mają się ziścić."
Barbara była oszołomiona i do głębi wzruszona. Tylko jej mąż wiedział, że dokładnie 26 lat wcześniej, będąc nawrócona dopiero od trzech miesięcy, poszła na spotkanie Full Gospel Businessmen w Nowym Jorku, gdzie jedną z prowadzących była Kathryn Kuhlman, ewangelizatorka z mocnym darem uzdrawiania. Gdy Barbara zetknęła się z nią na krótką chwilę, Kuhlman, jak to zwykle robiła, wskazała na nią swym długim palcem i wypowiedziała te prorocze słowa: ,,Pan pośle Cię do narodów i uczyni cuda przez Twoje ręce, ale będziesz musiała parę lat na to poczekać." Barbara nigdy słów tych nie zapomniała. Rabin mówił dalej:
--- Duch Święty powiedział naszemu bratu, że gdy wrócisz do domu, znajdziesz list z zaproszeniem do Afryki, aby tam posługiwać. Jedź tam. To Pan otwiera Tobie te drzwi, a będzie to punkt zwrotny w Twoim życiu.
Zanim się rozstali, Rabin zapytał jeszcze: --- Czym się zajmujesz? --- Barbara wyjaśniła, że jest nauczycielką Biblii.
--- Więc może chciałabyś zobaczyć trochę moich refleksji, jakie sobie zapisuję, odkąd poznałem Jeszuę? Powiedziała, że tak. Kilka dni później w jej hotelu czekały na nią ręcznie pisane notatki po hebrajsku, które okazały się zawierać bezcenne spostrzeżenia i uwagi dotyczące między innymi tła kulturowego Nowego Testamentu i niuanse widoczne jedynie w języku hebrajskim, a tracone w angielskim czy nawet greckim. Barbara uważa te notatki za prawdziwy skarb i dzieli się tym skarbem*.
Odchodząc rabin powiedział: --- Gdy Twoje świadectwo stanie się znane, na pewno się znowu spotkamy.
Gdy Barbara wróciła do domu w Stanach Zjednoczonych, list rzeczywiście na nią czekał! Było to zaproszenie z Afryki, aby przyjechała i nauczała. Oczywiście przyjęła zaproszenie, a Pan wspierał ją znakami. i stało się to punktem zwrotnym w jej życiu.
--- Wielu ludzi --- mówi Barbara --- nie wiedząc nic o spotkaniu w Jerozolimie, przychodziło i mówiło: ,,W Afryce naprawdę coś się z tobą zmieniło. Słyszeliśmy twoje nauczanie nie raz, ale teraz to zupełnie inny poziom."
Barbara ponownie odwiedziła Izrael, lecz nie spotkała już tamtego rabina, ani nie wyjawiła jego imienia, zgodnie zresztą z jego życzeniem. Najbardziej dotknęły mnie ostatnie słowa Barbary:
--- Modlę się, żeby to świadectwo pokazało ludziom, że czas jest już bliski. Jeżeli Bóg daje nam takie znaki, objawia Jezusa -- Mesjasza Żydom, wylewa dary Ducha Świętego, o których mówi Nowy Testament, i to na najbardziej gorliwych spośród nich -- znaczy to, że przyjście Jezusa jest bliskie! Modlę się, aby każdy, kto słyszy te słowa, zdał sobie z tego sprawę.