|
Grzegorz Meisel
| |
|

Ogien na Słowacji !

Wyjechaliśmy o 3 w nocy z Wodzisławia Śl. i po pięciu godzinach jazdy byliśmy w Preszowie
ale nie potrafiliśmy trafić do hali gdzie miała odbyć się konferencja. Zatrzymaliśmy by zapytać o drogę, zapytana osoba nie wiedziała, nagle zatrzymał się obok samochód i mężczyzna sam zapytał czy przyjechaliśmy na konferencję -- byliśmy zaskoczeni takim obrotem sprawy -- pilotował nas pod sama halę. Czy można się dziwić temu? Nie przecież -- Pan czuwał nad nami.
 23.09. w Preszowie na Słowacji po raz piąty odbyło się charyzmatyczne spotkanie o nazwie "Fire".
Spotkanie zgromadziło ok. 6 tys. ludzi nie tylko ze Słowacji, byli też obecni goście z Ukrainy, Litwy, Polski, Czech, Węgier oraz USA. Inicjatywa tych dorocznych spotkań jest wynikiem współpracy katolickiego ośrodka w USA "Renewal Ministry" (Ralph Martin) i środowisk związanych z "Odnową Charyzmatyczną" oraz ruchem "Światło i Życie" na Słowacji.

"Renewal Ministry" służy w wielu krajach pomocą w organizowaniu ewangelizacji oraz tworzeniem środowisk misyjnych w już istniejących wspólnotach. W Polsce pomagają np. prowadzić szkołę ewangelizacji "Missio Christi" w Rzepedzi. Trwają również przygotowania do "Fire"-ów na Ukrainie.
 Za działania na terenie Słowacji, Ukrainy i Polski odpowiedzialny jest Don Turbidd.
Na spotkaniu w Preszowie dał się poznać jako "ognisty" głosiciel ewangelii. Pomimo swego wieku (ok. 60 lat) miał mnóstwo entuzjazmu i energii. Opowiedział o swoim spotkaniu z Jezusem i o tym co zmieniło się w jego życiu modlitewnym gdy doświadczył "Chrztu w Duchu Świętym".
 Mówił: "wcześniej modliłem bo pilnowała mnie żona, modliłem się do sufitu i nudziłem się, teraz na modlitwie spotykam Jezusa Chrystusa z którym czas modlitwy kończy się zawsze za szybko". Pytał więc -- "czy chcemy więcej Jezusa? Czy chcemy mocy Jego Ducha do tego by być świętymi?" Zachęcał zgromadzonych słowami: "obojętne jaka jest Twoja tradycja duchowa, potrzebujesz uzdrowienia i odświeżenia w swej relacji z Jezusem, więc otwórz się na Jego Ducha i nie stawiaj mu granic."
 Drugim mówcą był Tom Edwards, który niedawno wrócił ze służby misyjnej w Indiach.
W swoim nauczaniu oparł się na fragmencie z Ewangelii Mateusza (rozdział 9) gdzie jest opowiedziana historia wskrzeszenia córki przełożonego synagogi. Gdy Jair -- przełożony synagogi, przyszedł do Jezusa prosić o uzdrowienie swej córeczki, nagle dowiaduje się, że właśnie umarła, ale Jezus każe mu nie rezygnować i wybiera się w drogę do jego domu.
 Po drodze spotykają kobietę chorą na krwotok. Jezus zatrzymuję się przy niej poruszony jej wiarą, kobieta jak to kobieta, zaczyna opowiadać historię swego życia w detalach, a Jairowi przecież się spieszy do córki. Jezus wysłuchuje kobietę, a potem rusza z Jairem. Docierają do domu, w którym jest już rodzina w żałobie i znajomi. Pierwszą rzeczą jaką Jezus nakazuje w tym domu to wyprowadzenie na zewnątrz tych którzy płaczą i wierzą w śmierć dziewczynki a nie w Jezusa. Koniec tej historii każdy zna -- dziewczynka zostaje wskrzeszona.
 Tom posługując się tą historią przekonywał że: "jesteśmy często jak Jair
-- przychodzimy do Jezusa z oczekiwaniami i nie zostajemy wysłuchani od razu denerwujemy się bo Jezus zajmuje się czym innym zamiast nami, jednak gdy ufamy mu i idziemy dalej za nim to dochodzimy we właściwym czasie do naszego domu. I pierwszą rzeczą jaką Jezus czyni to zakazuje słuchać tego co mówi świat pełen zgiełku i braku wiary w Jezusa, Jezus chce byśmy zostali otoczeni środowiskiem wiary w Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Abyśmy odpowiadali Słowem Bożym na ataki świata na naszą wiarę. Wtedy dzieją się cuda i rodzi się w nas nowe życie.
 O. Michał z Podolinca -- organizator całego wydarzenia -- zachęcił wszystkich do dużych pragnień wobec obecnego w tej hali Jezusa.
Każdy kto chciał powiedzieć Jezusowi swoje -- Tak i prosić o uzdrowienie swego ciała, umysłu i duszy został poproszony aby wyjść do przodu, gdzie posługiwał modlitwą wstawienniczą międzynarodowy zespół modlitewny. Pod sceną zgromadził się potężny tłum ludzi, poruszonych i często płaczących. Pragnęli jednego -- aby Jezus dotknął ich i napełnił nowym życiem, przebaczeniem i zdrowiem.
 Po modlitwie wstawienniczej, wdzięczność ludzi przerodziła się w głęboką modlitwę uwielbienia i adoracji Jezusa.
Po twarzach można było poznać, że są szczęśliwi. Wierzę, że dla wielu rozpoczęło się nowe życie i nic już nie będzie takie samo -- teraz idą w życiu z Jezusem, jako Panem i najlepszym przyjacielem.
 29.11.2000 -- Grzegorz Meisel
| |

|
|

|