|
Andrzej Gołąb
| |
|

Galilejczycy w Tychach

W dniach 21 i 22 lipca br. w parafii pod wezwaniem świętych Franciszka i Klary w Tychach została przeprowadzona ewangelizacja "od drzwi do drzwi". Ponad stu członków wspólnoty Galilea ze Stryszawy w powiecie Sucha Beskidzka odwiedziło mieszkańców osiedla "O", by podzielić się swoim doświadczeniem spotkania z osobą Jezusa Chrystusa.
 Już tydzień wcześniej ojciec Marek, zmartwychwstaniec ze Stryszawy, jeden z pasterzy wspólnoty Galilea na niedzielnych eucharystiach przybliżał Tyszanom ideę i sens tej mało znanej jeszcze w Kościele Katolickim formy głoszenia dobrej nowiny o Jezusie. W ośrodku wspólnoty w Stryszawie ewangelizację poprzedził 10-dniowy kurs Pawła, na którym ponad 70 osób przygotowywało się do tej posługi i prosiło o moc i prowadzenie Ducha Świętego.
 Proboszcz tyskiej parafii, franciszkanin ojciec Hadrian jest dobrej myśli:
"Wychodzę z założenia, iż tradycyjne metody głoszenia Jezusa są dziś niewystarczające. Trzeba nowych form i środków." Na pytanie o duchową kondycję parafii ojciec Hadrian nie kryje niezadowolenia: "Na 6 tys. mieszkańców tylko ok. 2 tys. osób uczestniczy w miarę regularnie w niedzielnej eucharystii, natomiast odwiedziny kolędowe przyjmuje 2/3 parafian. Budujemy kościół, ale nie widać dużego zaangażowania wiernych. Bardzo słabe jest także zainteresowanie życiem parafii ze strony młodzieży. Może po tej ewangelizacji coś się zmieni."

SOBOTA

Przed dziewiątą przyjeżdża autobus z ewangelizatorami. Do 70-osobowej grupy z kursu Pawła dołączają osoby mające już wcześniejsze doświadczenie w tego typu posłudze. Razem ponad sto osób, zaopatrzonych w Pismo Święte i identyfikatory z pieczęcią parafii i podpisem proboszcza, po dwóch lub trzech rozchodzą się na swoje "rejony".

Nie mają przy sobie pieniędzy, telefonów, zegarków, dokumentów, drugich śniadań
ani jakichkolwiek "ludzkich" zabezpieczeń. Zarówno o posiłek, szklankę wody jak i nocleg będą prosić Boga ufając, iż we wszystkim ich wysłucha i w ciągu tych dwu dni niczego im nie zabraknie.
 Już po godzinie wraca pierwsza para: "Zaskoczyło mnie to, że tak wiele osób nie wpuściło nas. Na 16 mieszkań, tylko jedna osoba wyznała Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Czuć agresję ludzi w stosunku do nas, odczuwa się wielkomiejskie zamknięcie."
 Wracają następni. Rośnie gwar w klasztornej sali, czasowo oddanej do dyspozycji ewangelizatorom. Bywa bardzo dobrze i bywa fatalnie. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, wiele osób nie słyszało o ewangelizacji i myląc Galilejczyków ze świadkami Jehowy, zatrzaskiwali im drzwi przed nosem.
 Wieczorna eucharystia zamyka powoli ten dzień. Ojciec Hadrian apeluje do parafian o przyjęcie ewangelizatorów na nocleg. Wreszcie kościół pustoszeje. Wszyscy już mają swój kąt.

NIEDZIELA

"Bóg kocha ciebie takim jakim jesteś.
Kocha ciebie dzisiaj, właśnie teraz. Jezus w swojej wielkiej miłości już cię zbawił -- głosi ksiądz Andrzej -- W Nim i tylko w Nim możesz być wolny i szczęśliwy. Jezus pragnie dać ci życie w obfitości." Te mocne słowa, obrazowane dodatkowo pantomimą wydają się trafiać w dziesiątkę i skłaniają do refleksji nad sobą. "Ale sam nie dasz rady. Rozejrzyj się i znajdź sobie w swojej parafii lub poza nią wspólnotę, wraz z którą będziesz mógł iść za Jezusem."
 Pieśni uwielbienia, modlitwy z rękoma podniesionymi do góry, nawet taniec --
a wszystko w atmosferze szczerej, wręcz dziecięcej radości. Parafianie po wyjściu z kościoła zwierzają się:
 -- "Zauważyłem jak wszyscy się ożywiają. Myślę, że nasza wiara i pobożność jest uśpiona i zakamuflowana. Potrzeba pobudzenia na nowo tego wszystkiego do życia."
 Na Mszy św. dla dzieci ewangelizatorzy inscenizują teatrzyk kukiełkowy. Jest Jacuś i Agatka, diabeł który kusi i dobry Bóg-Tatuś, który kocha każde bez wyjątku dziecko, nawet urwisów. Niedziela to także kolejny dzień "chodzenia po domach". Wczorajsze lody nieufności wydają się topnieć. Powracający z kolejnych rejonów ewangelizatorzy coraz chętniej dzielą się przeżyciami:
 -- "Prawie 50 procent rodzin nas przyjęło. Nie spotkaliśmy się z jakimkolwiek agresywnym czy negatywnym przyjęciem. Ci co nam otwierali drzwi byli bardzo głodni Boga. W ludziach, którzy oddają życie Jezusowi dzieją się wielkie rzeczy. To widać gołym okiem. Płacz, radość, szczęście. Ta decyzja jest dla nich bardzo ważna pomimo, że w większości od lat chodzą do kościoła i są wierzący."
 -- "Bardzo się cieszę ze spotkania z młodym człowiekiem, który zadawał nam bardzo mądre i trudne pytania. Sama z siebie nie potrafiłabym na żadne z takich pytań odpowiedzieć, ale czułam jak Duch Święty mówi przeze mnie i widać było jak wiele zmienia się w tym chłopaku. Ufam, że zasiane ziarno przyniesie wielkie owoce."
 -- "Zauważyłam, jak wielką moc ma to stwierdzenie "Bóg kocha ciebie dziś", jak wiele serc się przemienia, ile zastanowienia i radości przynosi nawet tym, którzy na pozór wydają się być zamknięci i niedostępni."
 Ci, którzy wpuścili ewangelizatorów do swoich domów nie żałują. Pytani o wrażenia mówią podobnie.
 Kobieta ok. 50 lat:: "Kiedy dzisiaj patrzyłam na was i na naszą młodzież byłam naprawdę wzruszona. Dzisiejszy czas wymaga nowych form ewangelizacji."
 Dziewczyna 22 lata: "Jeśli chodzi o ewangelizację w domach, to myślę, że dla osób, które chcą się spotkać z Bogiem, taka rozmowa na pewno się przyda, zawsze czegoś nowego można się nauczyć."

MODLITWA O UZDROWIENIE

Kto nie przyszedł znacznie wcześniej, nie miał wielkich szans przedostania się przez tłum
wypełniający główną salę na piętrze. Pełne były przedsionki i schody. O godz. 16:00 rozpoczęła się uroczysta eucharystia, zamykająca ewangelizację. Modlitwy prowadziła już wyłącznie wspólnotowa grupa uwielbienia. Wszyscy bez względu na wiek i swoje dotychczasowe zwyczaje modlitewne poddawali się atmosferze spontanicznej radości. Takiego Gloria jak na tej mszy św. z pewnością w Tychach jeszcze nie śpiewano.

Słowo ponownie głosi ksiądz Andrzej, a pantomima jest przedstawiana jednocześnie na piętrze i na parterze. Na propozycję aby osoby, które chcą teraz oddać swoje życie Jezusowi wstały, bez wahania zgadza się większość. "Jezu, ogłaszam Ciebie Panem i Zbawicielem mojego życia. Od dzisiaj Ty przejmij kierowanie nade mną, Ty podejmuj decyzje, Ty mnie prowadź. Pragnę abyś od teraz Ty był zawsze w moim życiu na pierwszym miejscu, a wtedy wszystko inne będzie na właściwym miejscu."
 Wielbieniu Boga, oklaskom i radości nie ma końca.
Starszy pan bezradnie chowa książeczkę do modlitwy. Używana od zawsze, dziś okazała się zupełnie nieprzydatna. "Tak jak dwa tysiące lat temu, tak i dziś, tu i teraz, Jezus żyje i jest obecny pośród nas. I tak jak wtedy będzie potwierdzał swoją ewangelię znakami i cudami. Jezus pragnie uzdrawiać nasze dusze, naszą psychikę a także nasze ciała. Tam gdzie jest głoszona ewangelia i gdzie jest uwielbiony Bóg, tam też jest żywy Jezus. Otwórz swoje serce i z wiarą proś Go o co zechcesz."
 Co pewien czas ogłaszane są kolejne znaki czynione przez Jezusa.
Jezus uzdrawia teraz osobę chorą na nerki.... -- Jezus dotyka osobę z chorym kręgosłupem i uzdrawia ją.... -- Jezus zabiera kilku osobom chroniczny ból głowy..... -- Jezus leczy młodą dziewczynę poranioną duchowo z powodu molestowania seksualnego.... -- Jezus uzdrawia trzy osoby mające problemy z chodzeniem i klęczeniem..... -- Jezus uzdrawia osobę z chorą wątrobą..... -- Jezus zabiera mężczyźnie chorobę alkoholową. JEZUS, JEZUS, EMMANUEL....
 O 18.00 autobus z ewangelizatorami odjeżdża.
Wielu Tyszan nie ma już wątpliwości, że Bóg kocha ich takimi jakimi są, a Jezus żyje dziś -- także na osiedlu "O".
 01.08.2001 -- Wspólnota Chrystusa Zmartwychwstałego Galilea
| |

|
|

|