|
Wojciech Borys
| |
|

Tysiąc traktatów i dwa gwizdki

 Dojeżdżamy do pierwszej wsi. Rozstawiamy przyczepę i namiot. Nadchodzi kierowniczka szkoły. "To państwo nic nie wiedzą? Dyrektor nie wyraził zgody na korzystanie z boiska."
Wcześniej wysłaliśmy pismo z prośbą o taką możliwość. Jednak do mnie odmowa nie dotarła. Jadę na rozmowę z dyrektorem. Mówi, że decyzji nie cofnie, choć przyznaje, że podjął ją nieco pochopnie. Co robić? Jest już po 12:00. Dzieci przyszły. Czekają. Jadę do sołtysa. Okazuje się, że teren szkoły nie obejmuje sąsiadującego boiska, które należy do wsi. Sołtys zgadza się na jego wykorzystanie. Przesuwamy więc przyczepę o kilkadziesiąt metrów dalej i... wszystko jest w porządku!

Tak rozpoczęły się Wiejskie Ewangelizacje Dzieci WED'2000. W tym roku wybraliśmy 6 wsi, w każdej spędziliśmy 4 dni. Zajęcia prowadziło 16 braci i sióstr z różnych kościołów. Podczas spotkań przed i popołudniowych nauczaliśmy poprzez lekcje biblijne, piosenki, wersety, konkursy, opowiadania, świadectwa.
 Wieczorne spotkanie z młodzieżą w wieku ok. 16-20 lat.
Kilkanaście osób. Chętnie rozmawiają, są szczerzy. Mówią o swoich problemach, o sytuacji w domu, mają interesujące pytania. Na koniec mówimy o marzeniach jakie ma każdy z nich. Potem Marek modli się, aby mogły się spełnić. Kończymy po 23:00.
 Dotarliśmy do ok. 180 dzieci i młodzieży. Ich uwagę staraliśmy się koncentrować wokół prawd Biblii. Rozdaliśmy dzieciom i dorosłym 1000 traktatów. Dzieciom wręczaliśmy odpowiedni dla wieku egzemplarz NT. Prawie 60 dzieci zgłosiło chęć udziału w kursie biblijnym. Wierzę że Bóg użyje swojego Słowa, aby zmienić ich życie.
 Ewa ma 9 lat.
Podeszła do mnie i powiedziała, że modliła się własnymi słowami i poprosiła Pana Jezusa, aby przebaczył jej grzechy i zamieszkał w jej sercu. Zrobiła to zachęcona przez nas. Rozmawiałem z nią, a na koniec razem w modlitwie dziękowaliśmy Bogu. Nigdy nie zapomnę tej rozmowy. Później przy stoliku powiedziała innym dzieciom co stało się w jej życiu.

Ostatnia wieś i ostatni dzień WED'2000. Zapowiada się jednak pracowicie: jest 10:30, a już przyszło ponad 40 dzieci. Są już wobec nas bardzo śmiałe. Wyraża się to między innymi w rozluźnionej dyscyplinie. Noszę ze sobą dwa gwizdki, po jednym w każdej kieszeni... i oba znajdują zastosowanie. Po południu mamy konkurs z wersetów. Zgłosiło się 11 osób i każda potrafi powtórzyć z pamięci wszystkie 4 wersety, których nauczaliśmy. Chętnie rozdajemy nagrody!
 WED to przede wszystkim miesiące przygotowań:
gromadzenie materiałów, pieniędzy, ubrań do rozdania, nagród, poszukiwanie ludzi, załatwianie wielu przeróżnych spraw. To również czas poświęcony duchowemu przygotowaniu. Potem przychodzi Boża odpowiedź na modlitwy i możemy przeżywać wiele cudownych chwil, oglądać jak Bóg działa w nas samych i w sercach tych, których spotykamy.
 Trzy lata temu WED były tylko wizją.
Nie mam wątpliwości, że to sam Bóg działał w sercach wielu wierzących, którzy będąc Mu posłuszni ofiarowali tak wiele: modlitwę, pieniądze, materialną pomoc, bądź samych siebie. Za wszystkie te osoby jestem ogromnie wdzięczny. Na pewno Jego słowo nie było siane na próżno. Wiemy o Ewie, ale może więcej dzieci zaufało Panu Jezusowi? Może zrobią to później?
Wojciech Borys
Chrześcijańska Fundacja "Życie i Misja" -- Misja Ewangelizacyjna wśród Dzieci
Więcej na temat WED' 2000 czytaj na stronie www.misja.org.pl/med/borys/.
05.10.2000 -- Wiatr
| |

|
|

|